poniedziałek, 27 lutego 2017

it's been a awhile...

Pretty - Uglies od jakiegoś czasu nie żyje swoim życiem. Nie trudno to zauważyć. Ostatni post pojawił się 10 lipca ubiegłego roku. Był to dla mnie wyjątkowy czas i otwierając bloga nawet do głowy by mi nie przyszło, że ten czas tak szybko minął! Już wracam do wątku. 10 lipca 2016 roku spędzałam "beztrosko" czas w rodzinnym domu. Dokładnie 5 dni później na tzw sygnale ok 24.00 mój teść zawiózł mnie do szpitala. Tego samego dnia (bardzo męczącego jak się można domyślić) przyszedł na świat mój synek Brunon. Wielka radość i wielka niewiadoma - jak teraz nasze życie będzie wyglądało... Czy macierzyństwo można połączyć ze sztuką/pracą/przyjaciółmi? 

Przez długi czas dochodziliśmy z Brunkiem i  jego tatą do siebie. Poznawaliśmy się. Teraz znamy się już całkiem dobrze;) Oczywiście na tyle na ile on pozwolił nam się poznać. Wracając do Pretty-Uglies - nie umarł, tylko tkwi w pewnym zawieszeniu, w pewnej alternatywnej rzeczywistości:) Jakaś część przeniosła się na Instagram. Jest więc szansa, że znajdę w końcu stary rytm pracy i powrócę na stałe;)